Ten błąd treningowy sama popełniałam
Myślę, że to jeden z częściej występujących błędów u amatorów sportu – sprawdź czy też go popełniasz!
Chodzi o trenowanie tylko swojej ulubionej dyscypliny, żadnego treningu uzupełniającego, dodatkowych jednostek, nic.
Sama jako wielka fanka jazdy rolkach przez lata tylko jeździłam na rolkach. Był to mój ulubiony sport i długo uważałam, że jest prawie pozbawiony wad. Dalej uważam go za świetny wybór (jest wyjątkowo symetryczny na obie nogi, fajnie pracuje tułów, aktywują się mięśnie głębokie, ćwiczy równowaga, bardzo polecam!), ale jeden sport nie jest wystarczająco różnorodny. No, może mądrze prowadzona gimnastyka lub sporty siłowe (bez zaniedbywania mobility!).

Problemem większości sportów jest brak otwierania klatki piersiowej i wzmacniania mięśni przyłopatkowych – jako kontry dla naszego zasiedziałego trybu życia. Kiedyś myślałam, że zapewnia to wspinaczka, dopóki wpinacze nie trafili do mojego gabinetu. I okazało się, że również mają problem z tymi mięśniami. Z tancerzami było nieco lepiej, ale oni mają inne problemy, którym też można zapobiegać odpowiednim doborem ćwicze).
I tak pracując z ludźmi, okazało się, że pojedyncza dyscyplina źle robi człowiekowi. Jak pokazują spore badania przeprowadzone na pływakach,1 trening uzupełniający znacząco obniża ryzyko kontuzji (a z mojego doświadczenia sprawdza się nie tylko w pływaniu). Inne badania2 sugerują, że trening siłowy jako trening uzupełniający przekłada się również na lepsze wyniki w dyscyplinie podstawowej. W treningu siłowym warto skupiać się na partiach mięśni, z których mniej zazwyczaj korzystamy, tych mniej rozbudowanych, a wcale nie mniej ważnych – np. mięśnie dwugłowe (z tyłu uda) u piłkarzy.
I od siebie chciałabym jeszcze przypomnieć o rozciąganiu, rolowaniu i rozluźnianiu. W szczególności – jak już wspomniałam-warto wprowadzić otwieranie (rozciąganie) klatki piersiowej i rozluźnianie przedniego przedziału uda.
Co trenujesz? Daj znać w komentarzu, pomyślimy co jest dla Ciebie ważne w treningu uzupełniającym 😉